ParařaNMPMatkiKościoła
{Domaniewska 20
wersja beta

Wakacje ministrantów. Zdjęcia

Ministranci – służba liturgiczna

Odpowiedzialny za ministrantów ks. Hilario

 

 

W naszej parafii jest ponad trzydziestu chłopców, którzy posługują na Mszach Świętych i nabożeństwach pomagając księżęom i wiernym w przeżywaniu sakramentów i wspólnej modlitwie. Poza tym, ministranci są zaangażowani  w przygotowanie sianka na stół wigilijny oraz wody święconej na Wielkanoc.

 

Z udziałem ministrantów każda liturgia jest piękniejsza. Obecność ministrantów w trakcie sprawowania liturgii wyraża, to że Kościół jest wspólnotą, gromadzącą się wokół stołu Słowa Bożego i Ołtarza Pańskiego, w której każdy z członków jest ważny i ma określone funkcje do wypełnienia.

 

 

  • Terminy spotkań

    Spotkania dla ministrantów odbywają się w każdy wtorek o godz. 17.00 w Sali Ministranckiej w podwórzu. Aktualne terminy spotkań dostępnr są w kalendarium KaPeWu na stronie głównej oraz w miesięczniku parafialnym „Dom:” na str. 2–3.

  • Regulamin ministrancki Parafii NMP Matki Kościoła

     

    A. Podstawowe obowiązki służby ministranckiej

     

    1. Dyżur w dni powszednie

    Ministrant wybiera dzień i godzinę swojego dyżuru, obowiązuje minimalnie jeden dyżur w tygodniu.

     

    2. Dyżur w niedzielę

    Obowiązuje według planu wywieszonego w pokoju ministranckim. Dyżury te wyznacza ks. opiekun i prezes ministrantów.

     

    3. Zebrania w grupach

    Co tydzień w piątek o godz. 17.00 odbywają się spotkania ministranckie.

    W pierwszy piątek miesiąca nie ma zebrań w grupach; Msza Święta o 19.00, obecność obowązkowa.

     

    4. Zebrania ogólne

    Odbywają się na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego oraz po ogłoszeniu takiego zebrania przez księdza opiekuna lub prezesa ministrantów.

     

    5. Zebrania liturgiczne

    Odbywają się przed uroczystymi liturgiami Wielkiego Tygodnia, Bożego Ciała i w miarę potrzeb. Ministranci nieobecni na zebraniach przygotowujących do liturgii nie mają prawa służenia na tej liturgii.

     

    6. Pierwszy piątek

    W każdy pierwszy piątek miesiąca wszyscy ministranci uczestniczą we Mszy Świętej na godz. 19.00 i jeśl i jest taka potrzeba, przystępują do sakramentu pojednania.

     

    7. Nabożeństwa

    W październiku każdy ministrant przynajmniej raz w tygodniu jest na różańcu. W Wielkim Poście na Gorzkich Żalach i Drodze Krzyżowej według planu dyżurów. W maju i w czerwcu ka¿dy ministrant przynajmniej raz w tygodniu

    jest na nabożeństwie.

     

     

     

    B. Stałe zwolnienia z obowiązków

     

    1. Dyżur w dni powszednie

    Zwolnieni są ministranci pracujący, studiujący, maturzyści, prezes ministrantów.

     

    2. Wszystkie inne zwolnienia z obowiązków ministranckich należy ustalać z ks. opiekunem.

     

     

    C. Ocena służby ministranta

     

     

    Oceny służby ministranckiej dokonuje się na podstawie prowadzonej punktacji. Do tego celu służy prowadzony przez każdego ministranta notes ministrancki. Każdy ministrant na początku wakacji otrzymuje 10 punktów na jeden rok szkolny. Pozostałe punkty zdobywa otrzymując pochwały. Każda pochwała to 1 punkt. W ciągu roku ministrant otrzymuje pochwały:

     

    1. Miesięczne za:

    obecność na wszystkich dyżurach w dni powszednie w danym miesiącu;

    obecność na wszystkich dyżurach niedzielnych w danym miesiącu;

    obecność na wszystkich zebraniach w danym miesiącu;

    służbę poza dyżurami w takiej przynajmniej liczbie jak dyżury.

     

    2. Okresowe za:

    obecność na nabożeństwach w wyznaczonym wymiarze;

    obecność na nabożeństwach poza wyznaczonym wymiarem;

    obecność na zebraniach liturgicznych i liturgiach, do których te zebrania przygotowywały.

     

    3. Okolicznościowe za:

    pracę na rzecz grupy ministranckiej lub parafii;

    wzorowę postawę w domu, szkole, na zebraniach, przy ołtarzu, w zakrystii i w życiu codziennym;

    mniej niż 10 usprawiedliwień w ciągu roku (ilość pochwał = 10 minus liczba usprawiedliwień).

     

    Usprawiedliwiena

    Każde niewypełnienie wyznaczonych obowiązków można usprawiedliwić, jeśli istnieje powód do usprawiedliwienia.

    Usprawiedliwienie wpisuje ministrant w notesie, w terminie jednego tygodnia od powrotu do wypełniania obowiązków ministranckich i jest zobowiązany do okazania go ks. opiekunowi, wikariuszowi, innemu księdzu lub prezesowi ministrantów.

     

    Utrata punktów

    Ks. opiekun lub prezes ministrantów mogą skreślić punkty lub pochwały, jeśli ministrant nie ma już otrzymanych 10 punktów, w następujących przypadkach:

     

    zaniedbania każdego obowiązku służby ministranckiej bez usprawiedliwienia;

    złego zachowania w zakrystii lub przy ołtarzu;

    złej postawy w domu, szkole, na ulicy itp.

     

    Prawo do skreślania punktów i pochwał mają:

    każdy ministrant sam sobie, księża, prezes ministrantów, opiekunowie podgrup w ramach swojej grupy, rodzice i pełniący na danej Mszy Św. funkcję ceremoniarza.

     

    Prawo do wpisywania pochwał mają:

    ministrant prowadzący punktację ogólną, rodzice, księża, prezes ministrantów, opiekunowie grup w ramach swojej grupy.

     

     

    D. Nagrody i kary

     

    Nagrody

    Ministranci, którzy zdobędą najwiêkszą liczbę punktów i pochwa będą nagradzani.

     

    Usunięcie z grona ministrantów

    Jeśli ministrant w punktacji dojdzie do zera punktów, zostaje zawieszony w służbie ministranckiej na dwa tygodnie i po tym okresie otrzymuje 5 punktów na dalszą służbę. Jeśli w ciągu roku szkolnego po raz drugi dojdzie w kwalifikacji do zera punktów, zostaje zawieszony na miesiąc.

    Usuniętym w trybie nagłym można być za kłamliwe wpisywanie usprawiedliwień i wyjątkowo naganną postawę.

  • Sprawozdanie z obozu ministranckiego. Wakacje 2011

    29 VI – 7 VII 2011

     

    29 VI (ŚRODA) APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

     

    W dzień wyjazdu wszyscy przyszliśmy na mszę świętą o godzinie 700. Na dzień wyjazdu przypadało święto Apostołów Piotra i Pawła, więc msza obdarzyła nas wzruszającą i pouczającą Ewangelią oraz pewnością, że apostołowie będą mieli nas w swojej opiece.

     Około godziny 8 staliśmy na dziedzińcu z naszymi rodzicami. Po chwili przyszli ks. Hilario i ks. Proboszcz, który pobłogosławił nas, rodziców i opiekunów. Nie czekaliśmy długo, a w bramie ukazał się nasz niebieski busik. Z pojazdu wyszedł pan kierowca z panem pilotem i natychmiast zostali pobłogosławieni łącznie ze swoją maszyną. Po wpakowaniu bagażu i pożegnaniu się z rodzicami zajęliśmy miejsca w busie.

     Ruszyliśmy! Jechaliśmy najpierw Aleją Niepodległości, a później skręciliśmy w stronę brzegu Wisły. Mijaliśmy stadion Legii (Narodowy), Centrum Nauki Kopernik, Most Świętokrzyski i Planetarium „Niebo Kopernika”. Po niedługim czasie wyjechaliśmy już z Warszawy, ale domy nadal były ułożone ściśle jak klocki w układance. Dopiero po jakimś czasie zobaczyliśmy zielone pustkowia z pojedynczymi kępami drzew. Przejeżdżaliśmy przez lasy i miasteczka, aż wreszcie dojechaliśmy do Gdańska. Mówiliśmy wtedy już sobie wszyscy, że już niedaleko do celu naszej podróży – Sztutowa. Gdańsk był bardzo piękny, dlatego wszystkie oczy wpatrywały się w uroki tego niezwykłego miasta. Po wyjeździe z Gdańska czekaliśmy z zapartym tchem na widok zielonego znaku z napisem „Sztutowo”.

     

    Nareszcie!!! Po upływie około półtorej godziny od Gdańska nadszedł ostateczny moment podróży: krzyknęliśmy „Dojechaliśmy!!!”. Bus jeszcze chwilę krążył między wąskimi uliczkami miasteczka, aż wreszcie zajechał pod jednopiętrowy żółty domek z szyldem na płocie o następującej treści: „Willa Amber wita!” (Amber z łaciny bursztyn).Po przyjeździe na miejsce rozpakowaliśmy swoje torby i bagaże i poszliśmy do Ośrodka Wypoczynkowego „Promyk” na pyszną obiadokolację. Jedliśmy, aż nam się „uszy trzęsły”, ponieważ bardzo długo byliśmy o suchym prowiancie. Gdy skończyliśmy posiłek poszliśmy na przyjemną i ciepłą jeszcze plażę. Po przyjściu z plaży ułożyliśmy się spać.

     

    01 VII (PIĄTEK) HALINY MARIANA

     

    Wstaliśmy jak zawsze koło godziny 8 i poszliśmy na śniadanie. Po posiłku poszliśmy na basen, ponieważ padał deszcz. Tam zorganizowaliśmy zawody w pływaniu na brzuchu i na plecach. Basen był mały, więc startowaliśmy po dwie osoby. Później wróciliśmy do domu, a po półgodzinnym odpoczynku poszliśmy na obiad. Po obiedzie zostaliśmy w domu pod opieką pana Mirka, Sebastiana i Krystiana, bo księża poszli do kościoła na mszę. Napiliśmy się ciepłej herbaty, którą przygotowali nam seminarzyści, a po powrocie księży ze mszy św. Poszliśmy do restauracji „Sztutozzeria” na przepyszne pizze: farmerską, wesołą, kebab, hawajską i meksykańską.

     

    02 VII (SOBOTA) JAGODY, KARINY

     

    Rankiem wstaliśmy i poszliśmy na boisko „Orlik”, gdzie z nieba leciała nam na głowy mżawka i szybko po skończonym meczu wrzuciliśmy do domu. Później wróciliśmy do domu i poszliśmy zwiedzić obóz koncentracyjny Stuthof, a młodsi (do 12 lat) zostali w domu i oglądali filmy. Najpierw i my oglądaliśmy dwa filmy w pałacu dowódcy obozu, ale one liczyły sobie razem około 30 minut. Następnie przeszliśmy się przez budynek „Wydziału Politycznego”, w którym w tej chwili znajdują się sterty obuwia zabranego więźniom przed wejściem do obozu i zamienionego później na niewygodne chodaki. Jako trzeci punkt zaliczyliśmy ponury blok powitalno – administracyjny, w którym „na powitanie” więzień otrzymywał 20 razów. Później skierowaliśmy się do bramy śmierci nazywanej tak przez więźniów, ponieważ po jej przejściu nie było już powrotu tylko czekała niechybna śmierć. Oglądaliśmy makietę obozu, w którym można było pomieścić do 10000 więźniów. Po obejrzeniu planu poszliśmy w stronę 2 pieców krematorium i wagonów gdzie wywieszone były wszystkie flagi krajów Europy i niektóre Azji. Na tym punkcie, także zakończyliśmy nasze zwiedzanie obozu Stuthof. Po wyjściu z bram obozu pomaszerowaliśmy na obiad, a po ¾ drogi dołączyli do nas nasi młodsi koledzy.

     

     

    03 VII (NIEDZIELA) KORNELII, TOMASZA

     

    Rankiem obudziliśmy się i poszliśmy na śniadanie, a po nim obraliśmy kurs na plażę, gdzie budowaliśmy parafie z piasku. W konkursie brały udział 2 kościoły. Pierwszy projekt niemal bez ozdób stał najbliżej morza i był realizowany przez Arka S., Mateusza S, Mateusza Ch., Damiana K., Kubę F., Kubę J. Drugi zaś był zdobiony szyszkami, piórami i innymi materiałami zdobniczymi. W nim także budowlańcy uwzględnili płoty zrobione z patyków i wybudowali wyższą wieżę. Budowa tych jakże pięknych budowli zajęła nam średnio półtorej godziny i wiele pracy. W drugim projekcie o jakość jego wykonania zadbali: twórcy projektu Adam Ch. i Bartek Z., a także ich pomocnicy: Mateusz K., Staś D., Maciek D. 

     

    Po udanym konkursie poszliśmy zamiast na tradycyjną kolację na ognisko. Palenisko było już przygotowane, a nad płomieniem czuwał pan Marek i gdy przyszliśmy wrzucił kiełbaski na ruszt nad ogniskiem. Każdy z nas otrzymał po jednej kiełbasce, ale można było brać jeszcze dokładki. Oprócz kiełbas na stole zagościła jeszcze sałatka i kanapki z szynką i z serem.

     

    04 VII (PONIEDZIAŁEK) HALSZKI, MALWINY

     

     Obudziły nas promienie letniego słońca i tuż po śniadaniu oraz odebraniu suchego prowiantu pojechaliśmy do naszym busikiem do Gdańska. Tam oglądnęliśmy kościół Mariacki i wspięliśmy się na jego wieżę – wieżę mariacką. W kościele mogliśmy zobaczyć wiele dzieł m.in. kopię „Sądu Ostatecznego”, rzeźby, obrazy, makietę Twierdzy Malbork, a także wiele, wiele innych dzieł, o których tu nie wspomniałem. Weszliśmy do kościoła św. Mikołaja, w którym oglądnęliśmy piękną polichromię.

     

    Po tym kościele przeszliśmy do kolejnej świątyni – kościoła św. Brygidy z piękną nawą główną koloru bursztynowego. Tamtejsza parafia zbiera także pieniądze na piękny bursztynowy ołtarz. Po przejściu się jeszcze raz ulicami Gdańska wróciliśmy do naszego busika i obraliśmy kurs na Sopot.

     Jednak na drodze stanęła nam katedra w Gdańsku-Oliwie z klasztorem pocysterskim, gdzie zatrzymaliśmy się, aby wysłuchać 20-minutowego koncertu – demonstracji organów z ruchomymi aniołkami i oglądnąć wystawę przedmiotów kultu sakralnego zostawionych przez cystersów w klasztorze.

     

    Po powrocie z kościoła i klasztoru kontynuowaliśmy drogę do Sopotu. Tam obejrzeliśmy piękny, a zarazem dziwny „Krzywy Dom”, który jest jedną z najdziwniejszych budowli świata. Gdy oglądnęliśmy już ten jakże wymyślny projekt, przeszliśmy na sopocki rynek, gdzie zjedliśmy pyszne lody. Następnie przenieśliśmy się na molo, które pięknie się prezentowało w zachodzącym słońcu. Później poszliśmy już ku naszemu busowi i pojechaliśmy do Sztutowa na kolację.

     

     

    05 VII (WTOREK) ANTONIEGO, KAROLINY

     

    Pobudka była koło godziny 8, zjedliśmy śniadanie i od razu poszliśmy na plażę. Piasek na plaży był jasny beżowo – szary, zaś morze ciemnoniebieskie, a w niektórych miejscach nawet czarne niczym popiół. Budowaliśmy przeróżne budowle z piasku i kopaliśmy głębokie lub płytkie dziury takie jak: Sebusiowa dziuro - studnia, Sebuś – park & hotel*****, Milutka Sebusiowa Dolinka, Zamek Bartka i inne rozmaite projekty, których tutaj nie wymieniono. Z plaży wracaliśmy zieloną „Kolejką Turystyczną” i po przyjeździe na miejsce poszliśmy do „O.W. Promyka” na obiad.

     

    Po godzinnej sjeście odbył się turniej strzałów piłką do bramki i wytypowaliśmy najlepszego bramkarza w wieku do 12 lat. W zależności od wieku poszczególni zawodnicy oddalali się coraz dalej od bramki. Po skończonym turnieju zmęczeni różnymi wrażeniami poszliśmy do swoich łóżek.

     

     

    06 VII (ŚRODA) DOMINIKI, ŁUCJI

     

    Obudziliśmy się wcześnie rano, otrzymaliśmy suchy prowiant na drogę i wyjechaliśmy do Gdyni. Po drodze mijaliśmy Sopot i Gdańsk, cała podróż trwała około półtorej godziny.

     Na początku jednak na chwilę jeszcze zatrzymaliśmy się w Gdańsku. Tam mieliśmy sposobność zobaczyć „pomnik Trzech Krzyży” wzniesiony przez stoczniowców, wystawę Solidarności w Sali BHP w „Stoczni Gdańskiej S.A.”, Muzeum Solidarności poza stocznią z dużą ilością eksponatów i salą multimedialną z komputerami.

     

    W Gdyni zaś zobaczyliśmy statek marynarki wojennej „Błyskawica”, pomnik morświna i „Akwarium Gdyńskie”. Najpierw poszliśmy do statku, gdzie oglądaliśmy wystawę na temat Marynarki Wojennej i maszyny na statku. Po zjedzeniu drugiego śniadania przy pomniku morświna poszliśmy do „Akwarium Gdyńskiego”, gdzie oglądaliśmy różne ciekawe ryby takie jak: szczupak elektryczny, piranie czerwone, małe rekiny, rozgwiazdy i wiele, wiele innych interesujących ryb, których tutaj nie byłem w stanie wymienić. Tam mogliśmy przyglądać się jak zmienia się kolor wody pod wpływem głębokości, a także dotknąć ryb w wybranych akwariach gołymi rękami. Po wizycie w „Akwarium Gdyńskim” wybraliśmy się do restauracji na pizzę z szynką i pieczarkami, a później na wyśmienite gofry z wybranymi dodatkami.

     

    Po pizzowym obiedzie pojechaliśmy do domu, gdzie później podsumowaliśmy obóz i rozdaliśmy nagrody. Dużo wzruszeń dały nam te nagrody za nasze starania podczas tego obozu. Ci, którzy nie wygrali żadnego konkursu, ani zawodów także nie wyszli z pustymi rękami – otrzymali piękne czarne bidony firmy „Puma”.

     

    07 VII (CZWARTEK) CYRYLA, METODEGO

     

    Wstaliśmy tak wcześnie jak wczoraj i pojechaliśmy do Muzeum Twierdzy w Malborku. Nie minęły 2 godziny, a naszym oczom ukazały się czerwone mury twierdzy. Chwilę jeszcze musieliśmy poczekać nim pan kierowca zaparkuje busik i ksiądz Hilario kupi bilety, ale wcale się nie nudziliśmy, ponieważ blisko stały atrapy wystawy machin oblężniczych. Po zakupie biletów spotkaliśmy się przed bramą z panem Jerzym – naszym przewodnikiem. Nim znaleźliśmy się na głównym dziedzińcu przeszliśmy przez 7 bram – most zwodzony, bramę żelazno – drewnianą, bronę, bramę żelazną i drugą bramą żelazną. Widzieliśmy także otwory między poszczególnymi bramami i drzwi do korytarza, gdzie można było z nich korzystać, które, jak wytłumaczył nam pan przewodnik, służyły do strzelania z łuku i zrzucania z nich kaszy i żarzących się węgli na „nieproszonych gości”.

     

    Na placu pan Jerzy wytłumaczył nam, że studnie były dobrze chronione ze względu na możliwość zatrucia ich przez wrogów, a tym samym niemożliwości czerpania z nich wody. Po oglądnięciu placu skierowaliśmy się do podziemi, gdzie zobaczyliśmy piec służący do ogrzewania sal i pokoi, tam też nasz mistrz wytłumaczył, nam jak działał system grzewczy w tej wielkiej fortecy.

     

    Gdy nasze pytania na temat pieców już się skończyły, wybraliśmy się do sali z klejnotami. Znajdował się tam stary mszał, monstrancja, szufladki, w których król Jan III Sobieski przechowywał swoje zapiski, różne śliczne obrazy i wiele, wiele innych pięknych rzeczy, których tutaj nie wymieniłem. Po oglądnięciu tych dzieł przenieśliśmy się do sali z łukami, kuszami, strzałami, mieczami – jednoręcznymi, oburęcznymi i rozrywającymi służącymi do bardzo różnych celów począwszy od turniejów do pierwszej krwi kończąc na broni bitewnej, kopie – krótsze i dłuższe, zbroje – polskie, husarskie, perskie oraz hełmy także w wielu różnych rodzajach i szable, także różnorodne. Pan Jerzy – nasz nauczyciel skrupulatnie tłumaczył nam sposoby i cele użycia każdej z tych średniowiecznych broni.

     

    Po lekcji na temat broni pomaszerowaliśmy do podziemi zamku wysokiego, gdzie obejrzeliśmy wystawę o Prusach. Tam zobaczyliśmy, jak ubierali się Prusowie i jakimi narzędziami posługiwali się we wczesnym rybołówstwie i rolnictwie. Oglądaliśmy także wygląd zakonnika krzyżackiego.

     Gdy przeglądnęliśmy już wystawę o Prusach i wyszliśmy z podziemi skierowaliśmy się do sali rozpraw zakonu krzyżackiego, a tam nasz przewodnik powiedział nam, czym obecnie zajmuje się, gdzie ma w tej chwili swoją siedzibę i jak jest nazywany zakon krzyżacki.

     

    Po chwili opuściliśmy salę rozpraw, żeby udać się do pokoju skarbnika zakonu krzyżackiego, który czuwał nad skarbcem dniem i nocą. Zobaczyliśmy tam także pięknie zdobioną skrzynię skarbca zakonu.

     Gdy oglądnęliśmy piękny skarbiec pan Jerzy zachęcił nas do oglądnięcia skromnych cel zakonników i zamkowej toalety oznaczonej smokopodobnym – diabełkiem z rozwiniętymi skrzydłami i lewą ręką trzymającą brodę, a miało to znaczyć, iż jeśli chcielibyśmy się załatwić to musielibyśmy „lecieć” w te pędy, bo jest jeszcze daleko i skierować się w lewą stronę. Dowiedzieliśmy się także, że w średniowieczu zamiast papieru toaletowego używano w lecie sałaty lub kapusty, a w zimie siana.

     

    Po „wizycie” w XIII-wiecznej toalecie przeszliśmy do sali, w której Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego gościł najwytworniejszych gości – królów, biskupów i ważnych urzędników. Tam też namalowane były portrety wielkich mistrzów i lata ich panowania na ziemiach pruskich.

     

    Gdy oglądnęliśmy salę przyjęć Wielkiego Mistrza, zdecydowaliśmy zakończyć wizytę w Twierdzy Malbork, pożegnać się z naszym przewodnikiem – panem Jerzym       i pojechać do Warszawy. Później po około 2-óch godzinach od Malborka mogliśmy przez okna busika oglądać pole Bitwy Pod Grunwaldem. Po drodze zatrzymaliśmy się w Nidzicy na pizzę w pizzerii „Nova”. Do stolicy przybyliśmy około godziny 1830. Po przyjeździe pożegnaliśmy się z ks. Hilario, Ks. Abdelem, seminarzystami: Sebastianem i Krystianem, a także z opiekunem - panem Mirkiem Sobolewskim. W tegorocznym obozie uczestniczyło 16-stu ministrantów.

     

    EPILOG

     

    Chcielibyśmy podziękować księżom, seminarzystom i opiekunowi za wielki wkład pracy włożony w organizację naszego obozu i opiekę nad nami.

     

         A.C.